Król Smok

Król Smok a song by Profesor Smok on Foxsoundi — Free Music, Smart Streaming for Everyone

Król Smok by Profesor Smok

Król Smok Lyrics

[00:03.76] Dekadę z okładem się czułem jak śmieć
[00:05.88] Nie będę tu szukał metafor, Grunwaldzkie pato
[00:08.24] Nie że bandyci, prędzej menelskie ładowanie alko
[00:11.18] Schizy tak ciężkie, że usiadły na łeb
[00:13.22] I aż mi nockę zerwały
[00:14.55] Jak masz się za gówno, to każda impreza Cię spycha
[00:17.26] W stronę zagłady
[00:18.21] Poprzez napady szału chciałem tu poczuć w końcu cokolwiek innego
[00:22.35] Każda dziura w szafie, drzazga w ręku
[00:24.45] Była owocem silnego
[00:26.03] Poczucia, że nic mnie nie czeka
[00:27.68] Marnuję powietrze i nie mam żadnej wartości
[00:30.04] Na stałe zagościł w diecie
[00:31.59] Każdy specyfik od zmian świadomości
[00:33.62] Łojone w piątek, świątek
[00:35.84] Imieniny kota, urodziny brata
[00:37.98] Połowa domu śmierdzi jak żul
[00:39.55] Tak pewnego dnia do mnie mówi matka
[00:41.73] Totalna porażka, w nocy i za dnia
[00:43.43] Dawałem w palnik, jak gastro usiadło za bardzo
[00:45.78] Wymówek na całą płytę by było
[00:47.65] Przestawałem rzadko
[00:49.15] Mówili, że może to rozwód starych
[00:51.07] Może uraz głowy, jak byłem mały?
[00:52.82] Maska rapera zasłaniała chłopca
[00:54.71] Który do siebie czuł wiecznie nienawiść
[00:56.81] I zła chemia mózgu- mówił psychiatra
[00:58.74] Napady smutku, ataki lęków
[01:01.06] Po latach na celu, to wszystko układać
[01:02.92] Bez używek, leków
[01:03.92] Panie pacjent, potrzebuję więcej prochów na kolację
[01:09.53] Bo od fochów tych demonów już nie zasnę
[01:13.51] Wokół w szczerym polu słyszę kuropatwę
[01:17.27] I pytanie - jak się w ogóle tu znalazłem?
[01:21.12] Czy ten topór w mojej dłoni jest naprawdę?
[01:25.13] Potrzebuję więcej mroku w tym obrazie
[01:28.63] Nie przytulę Bogów, bo jestem nim sam też
[01:32.08] Ze sobą gadam jak lekarz i pacjent
[01:34.45] Synapsy w mózgu spalone jak Deadpool i Krueger
[01:36.89] Zatkany kluber na backstage'u w klubie
[01:38.64] Gdy mówię to język zwinięty mam w supeł
[01:40.59] I z trudem coś łapię jak popsuty router
[01:42.37] Diabelski łupież, demony nad ranem
[01:44.58] Taxiarz odmawia mi kursu, odjechał
[01:46.38] Rzygam gdzieś w bramie, oparty o ścianę
[01:47.90] Na której ktoś napisał, że Boga nie ma
[01:50.03] Tryb autozniszczenia, konsekwencje jebać
[01:51.97] Do kubka leję wódy na dwa palce
[01:53.86] Wyłączam telefon, bo dzwoni kobieta
[01:55.76] Z prochu powstałem i proch mam w samarce
[01:57.81] Miejskie atrakcje, używki, kłamstwa
[01:59.74] Tabletka w kształcie domino na dłoni
[02:01.52] Kolega ostrzega, że mocna jest dawka
[02:03.47] Więc zarzucam pół i pędzę jak Colin McRae
[02:06.01] Aż w końcu siada mi łeb
[02:07.35] Samopoczucie jak najgorszy śmieć
[02:09.28] I teraz mi dziwnie, gdy piszę ten tekst
[02:11.03] Bo gdybym nie przestał to pewnie bym zdechł
[02:12.99] Ty pewnie też wiesz i podskórnie czujesz
[02:14.75] Nie muszę mordo prywatnie Cię znać
[02:16.66] Że jeśli odkręcisz za mocno ten kurek
[02:18.51] To sam się utopisz w tym gównie bez dna (ah)
[02:21.18] Wspomnienia, flashbacki z wojny
[02:22.47] Wokoło ludzie, ktoś stawia mi strzała
[02:24.39] Szczękościsk i gały wyjebane z orbit
[02:26.11] Wszystko się cofa, na bar puszczam pawia
[02:27.90] Zabawa jak chuj, lecz odpuszczam mordo
[02:30.12] Bo poza poryciem chcę z życia coś mieć
[02:32.09] Nie będę Ci gadać jak szkolny psycholog
[02:33.86] Pozdrawiam, i tak kurwa zrobisz co chcesz
[02:35.72] Panie pacjent, potrzebuję więcej prochów na kolację
[02:40.83] Bo od fochów tych demonów już nie zasnę
[02:44.85] Wokół w szczerym polu słyszę kuropatwę
[02:48.50] I pytanie - jak się w ogóle tu znalazłem?
[02:52.51] Czy ten topór w mojej dłoni jest naprawdę?
[02:56.04] Potrzebuję więcej mroku w tym obrazie
[03:00.00] Nie przytulę Bogów, bo jestem nim sam też
[03:03.24] Ze sobą gadam jak lekarz i pacjent
[03:06.32]

From the album: Teraz Dobrze?!