Pierwszy dzień reszty mojego życia
Pierwszy dzień reszty mojego życia a song by Sfera on Foxsoundi — Free Music, Smart Streaming for Everyone
Pierwszy dzień reszty mojego życia Lyrics
Pierwszy dzień reszty mojego życia
Nie będę ze strachu krzyczał
Z radości skakał ani ze szczęścia płakał
Tylko zawzięcie tachał
Na szczyt swój głaz zanim skończy się czas
Zanim mój czas przeminie
I słuch o mnie zaginie
Niech wypłynie to co siedzi w Marcinie
Stawiam kroki z wyczuciem jak bym szedł po linie
I trzymał naczynie pełne wody
Pokonuje chodniki ulice i schody
Zawsze zacieram ślady
Niszczę dowody i usuwam poszlaki
Możesz węszyć pokaż co potrafisz
Ale krew cię zaleje bo na mnie nie trafisz
Po prostu (po prostu)
Moje gówno śmierdzi po bródnowsku
Prosto z Bródna nie prosto z mostu
Prosto w uszy karci po ojcowsku
Weź się wyprostuj w górę czoło (w górę czoło)
Dłonie połącz w modlitwie
Pięści zaciśnij w bitwie
I tylko wygrana remis odpada a każda przegrana
To jakby omsknął się twój głaz który pchasz
I zaczynasz jeszcze raz
Pierwszy dzień o pierwszy dzień reszty mojego życia
Po raz pierwszy kiedy wyszedłem z ukrycia
Kiedy złapałem pierwszy samodzielny oddech łapie wdech
Kiedy dowiedziałem się że (że)
Jeszcze mam parę szczytów do zdobycia
Nie myślałem o tym kiedy będzie ostatni dzień mojego życia
Kiedy usłyszałem że (że)
Szczęście daje uśmiech na twarzy
Kiedy dowiedziałem się że (że)
Człowiek potrafi marzyć
Kiedy dostałem imię dostałem wielką moc
I dlatego nie zaginę
Kiedy w waszych myślach będę siedział
Kiedy będę w waszych myślach słyszał
Co się wypowiedział (co)
Wtedy powiem tu dorastałem
Tu się śmiałem tu płakałem
Tutaj się nie przejmowałem
Wtedy powiem tu dorastałem
Tu się śmiałem tu płakałem
Tutaj się nie przejmowałem
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Pierwszy dzień reszty mojego życia
Skitram to co mam do ukrycia
Nabije co mam do nabicia
Na moje słowa nie dostaniesz pokrycia
Bo go nie potrzeba
Wątpliwości możesz pogrzebać
Siwy z Bródna swojaków nie sprzeda
A ty Siwego nie kupisz bo się nie da
Dalej toczę swój kamień gdy dopada mnie bieda
Czy w kiermanie się przelewa
Ja go toczę jak trzeba (jak trzeba)
Idę i śpiewam pod nosem
Nie godzę się z losem
Kombinuje nad sztosem
Często nie śmierdzę groszem (proszę cię)
Czysty zysk z brudnej roboty
To czasem kłopoty
Lub parę złoty można przytulić
Albo można się zamulić
W marzeniach o robieniu fortuny z dnia na dzień
Ale wsadź sobie w buty ten badziew będziesz wyższy
Zanim sam się zniszczysz (i nie zostanie nic prócz zgliszczy)
Tylko żal i wstyd weź pchnij ten głaz na szczyt
Kiedy poznałem smak życia od prawdziwej strony
Kiedy poznałem jak smakują najlepsze batony
Kiedy poznałem znaczenie mamony
Wtedy wylałem to wszystko z mojej głowy
Kiedy bańka się napełnia powstaje nowa historia
I marzenie się spełnia kiedy bańka pęka
Ty się nie spostrzegasz a ja celu dosięgam
I kiedy się żegnam wchodzę na szczyt
To jest mój lepszy byt i jest git (git)
Wtedy powiem tu dorastałem
Tu rymowałem tu czekałem
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Tylko tylko w ciebie Boże
Nie będę ze strachu krzyczał
Z radości skakał ani ze szczęścia płakał
Tylko zawzięcie tachał
Na szczyt swój głaz zanim skończy się czas
Zanim mój czas przeminie
I słuch o mnie zaginie
Niech wypłynie to co siedzi w Marcinie
Stawiam kroki z wyczuciem jak bym szedł po linie
I trzymał naczynie pełne wody
Pokonuje chodniki ulice i schody
Zawsze zacieram ślady
Niszczę dowody i usuwam poszlaki
Możesz węszyć pokaż co potrafisz
Ale krew cię zaleje bo na mnie nie trafisz
Po prostu (po prostu)
Moje gówno śmierdzi po bródnowsku
Prosto z Bródna nie prosto z mostu
Prosto w uszy karci po ojcowsku
Weź się wyprostuj w górę czoło (w górę czoło)
Dłonie połącz w modlitwie
Pięści zaciśnij w bitwie
I tylko wygrana remis odpada a każda przegrana
To jakby omsknął się twój głaz który pchasz
I zaczynasz jeszcze raz
Pierwszy dzień o pierwszy dzień reszty mojego życia
Po raz pierwszy kiedy wyszedłem z ukrycia
Kiedy złapałem pierwszy samodzielny oddech łapie wdech
Kiedy dowiedziałem się że (że)
Jeszcze mam parę szczytów do zdobycia
Nie myślałem o tym kiedy będzie ostatni dzień mojego życia
Kiedy usłyszałem że (że)
Szczęście daje uśmiech na twarzy
Kiedy dowiedziałem się że (że)
Człowiek potrafi marzyć
Kiedy dostałem imię dostałem wielką moc
I dlatego nie zaginę
Kiedy w waszych myślach będę siedział
Kiedy będę w waszych myślach słyszał
Co się wypowiedział (co)
Wtedy powiem tu dorastałem
Tu się śmiałem tu płakałem
Tutaj się nie przejmowałem
Wtedy powiem tu dorastałem
Tu się śmiałem tu płakałem
Tutaj się nie przejmowałem
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Pierwszy dzień reszty mojego życia
Skitram to co mam do ukrycia
Nabije co mam do nabicia
Na moje słowa nie dostaniesz pokrycia
Bo go nie potrzeba
Wątpliwości możesz pogrzebać
Siwy z Bródna swojaków nie sprzeda
A ty Siwego nie kupisz bo się nie da
Dalej toczę swój kamień gdy dopada mnie bieda
Czy w kiermanie się przelewa
Ja go toczę jak trzeba (jak trzeba)
Idę i śpiewam pod nosem
Nie godzę się z losem
Kombinuje nad sztosem
Często nie śmierdzę groszem (proszę cię)
Czysty zysk z brudnej roboty
To czasem kłopoty
Lub parę złoty można przytulić
Albo można się zamulić
W marzeniach o robieniu fortuny z dnia na dzień
Ale wsadź sobie w buty ten badziew będziesz wyższy
Zanim sam się zniszczysz (i nie zostanie nic prócz zgliszczy)
Tylko żal i wstyd weź pchnij ten głaz na szczyt
Kiedy poznałem smak życia od prawdziwej strony
Kiedy poznałem jak smakują najlepsze batony
Kiedy poznałem znaczenie mamony
Wtedy wylałem to wszystko z mojej głowy
Kiedy bańka się napełnia powstaje nowa historia
I marzenie się spełnia kiedy bańka pęka
Ty się nie spostrzegasz a ja celu dosięgam
I kiedy się żegnam wchodzę na szczyt
To jest mój lepszy byt i jest git (git)
Wtedy powiem tu dorastałem
Tu rymowałem tu czekałem
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Nie w każdej muszli słychać morze
Często widzę przyszłość w ciemnym kolorze
Ale czy muruje w domu czy parkuje na dworze
Wierze tylko w ciebie Boże tylko w ciebie Boże
Tylko tylko w ciebie Boże
From the album: Blokersi
-
Moi rodzice boją się mojej muzyki by DJ Volt , -
Nie mogę przestać by Pezet , -
Zmieniłem się by Rapafun , -
Jestem tutaj by DJ Volt , D.W.A. , -
Montana - Skit by Eldo , -
Te słowa by Eldo , -
Pierwszy dzień reszty mojego życia by Sfera , -
Mam to kotku by Red , Pezet , Eis , -
Koncert podwyższonego ryzyka - Skit by Wujek Samo Zło , -
Długopisy by Echo , -
Nienawidzisz mnie? by Eldo , Red , -
Magister Blokers - Skit by Grammatik , -
Drewno - Remix by Fisz , -
A.B.C. by O.S.T.R. , -
Jak nas spostrzegano? - Skit by Kiełpo , -
Skąd jestem? by Aśka , -
Chłopaki, którzy walczą - Skit by Peja , -
Pod blokiem by Killaz Group , -
Tym chłopakom o coś chodzi - Skit by Bogna Świątkowska , -
Myślę rapem by Fenomen , Fenomen , -
Pokaż mi to! by Red , -
Sianko z muzyki - Skit by Peja , -
Nie zmienia się nic by Slums Attack , -
Może być polski hip-hop - Skit by Piotr Metz , -
Każdy ma chwile - Weber Remix by Leszek Możdżer , Grammatik , Fenomen , Fenomen , -
Jestem bogiem - Remix by Paktofonika , -
Forsa na nielegal - Skit by Dena , -
Mowią, że raperzy upadną by Ascetoholix , -
Hip-hop jest kroniką życia - Skit by DJ Volt , -
Jacy wtedy będziemy? by Tymon , -
Blokersi by Magiera ,